Szkoły płacą za zaległe wycieczki !
REWOLUCJA! SZKOŁY PŁACĄ ZA ZALEGŁE WYCIECZKI!
Od dawna wiadomo, że na wycieczce nauczyciel odpowiada za zapewnienie bezpieczeństwa przez całą dobę. Gdy tylko zdarzy się wypadek, prokuratura nie ma ku temu najmniejszych wątpliwości. Podobnie jest w internatach: wychowankowie nie są zostawiani nocą sami sobie, lecz znajdują się pod opieką wychowawców – którzy mają za zadanie nie tylko dopilnować bezpiecznego korzystania z wypoczynku nocnego, ale również zapewnić pomoc lekarską w przypadku nagłego zachorowania.
Uczestnictwo w wycieczce czy zielonej szkole wiąże się więc z czasem pracy przez 24 godziny na dobę (chyba że kierownik wycieczki rozdzieli konkretnym nauczycielom dyżury nocne, a innym zapewni odpoczynek). W przypadku wycieczki dwudniowej mamy więc 48 godzin pracy, do tego dochodzą zwykłe zajęcia w pozostałe dni. Tymczasem czas pracy nauczyciela wg ustawy nie może przekroczyć 40 godzin tygodniowo, a czas zajęć dydaktycznych (realizacji programu nauczania) oraz opiekuńczo-wychowawczych (pensum) wynosi od 18 do 26 godzin. Godziny ponad pensum to godziny ponadwymiarowe, a godziny przepracowane ponad 40 godzin w tygodniu – to godziny nadliczbowe.
Szkoły mają obowiązek z własnej inicjatywy zapłacić za wycieczki i imprezy za 3 ostatnie lata.
Naruszenie tego obowiązku wiąże się z odpowiedzialnością za wykroczenie z art. 282 § 1 pkt 1 Kodeksu pracy zagrożoną grzywną od jednego do trzydziestu tysięcy złotych. Uporczywe lub złośliwe niewypłacanie wynagrodzenia stanowi już przestępstwo z art. 218 § 1a kodeksu karnego, zagrożone nawet dwoma latami więzienia. Jeśli osoba za to odpowiedzialna jest nauczycielem, grozi jej również odpowiedzialność dyscyplinarna.
Do czasu środowej uchwały Sądu Najwyższego (III PZP 3/24) nie było pewności, czy dyrektorzy szkół niewpisujący do list płac wynagrodzeń za wycieczki lub samokształcenie przekraczające ustawowy pułap 40 godzin tygodniowo dopuszczali się tego rodzaju czynów.
Dzięki Liceum Ogólnokształcącemu w G., które po przegranej sprawie przed sądami powszechnymi złożyło skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego, wiemy z całą pewnością: „Praca wykonywana przez nauczyciela ponad normy czasu pracy z art. 42 ust. 1 ustawy z dnia 26 stycznia 1982 r. – Karta Nauczyciela […] jest pracą w godzinach nadliczbowych w rozumieniu przepisów Kodeksu pracy”. W ustnym uzasadnieniu sędzia SN Piotr Prusinowski powiedział: „Trzeba podkreślić, że płacenie za przekroczenie norm czasu pracy, czyli za nadgodziny, jest zasadą w polskim systemie prawnym. Jak ktoś pracuje dłużej, to polskie prawo pracy mówi mu o tym, że ma prawo do dodatkowej zapłaty lub rozliczenia tych przekroczeń czasem wolnym”.
A skoro tak, to z pracą ponad 40 godzin w każdym tygodniu wiąże się nie tylko dodatkowe wynagrodzenie, lecz jeszcze 50%-owy dodatek, powiększony do 100%, gdy praca wykonywana jest w nocy, „nierozkładowe” niedziele i święta lub dniu wolnym od pracy udzielonym w zamian za niedzielę lub święto (art. 151[1] § 1 Kodeksu pracy). Czyli zasadniczo podczas wycieczek, bo one obejmują również opiekę nocną. Nie mówiąc już o tym, że „za każdą godzinę pracy w porze nocnej nauczycielowi przysługuje dodatkowe wynagrodzenie w wysokości 15% godzinowej stawki wynagrodzenia zasadniczego”, jednakże nie niższej 20 % minimalnego godzinowego wynagrodzenia za pracę (art. 42b ust. 2 KN, art. 151[8] § 1 Kodeksu pracy). Sąd Najwyższy nie wywrócił zatem stolika, tylko przypomniał samorządom o tym, że za pracę ponad umówioną normę należy się zapłata – o czym przez lata samorządy nie raczyły pamiętać i o co nauczyciele nie dopominali się wystarczająco głośno.
Konia z rzędem temu kto wskaże szkołę, która płaciła nauczycielom za ponadwymiarowe godziny nocne na wycieczkach i wyjazdach np. sportowych, mieszczące się jednak w ramach 40-godzinnego limitu tygodniowego?
Uchwała SN będzie miała zastosowanie nie tylko do wycieczek, ale również do szkolnych imprez promocyjnych, samokształcenia i innych czynności niewliczających się do pensum.
Według badań Instytutu Badań Edukacyjnych z 2013 r. – średni tygodniowy czas pracy pedagogów wyniósł 46 godzin i 40 minut. Czyli o 17% za długo. W ubiegłym tygodniu NZZ Oświata Polska wystąpił z postulatem skrócenia godziny lekcyjnej do 40 minut (i proporcjonalnie – godziny zajęć opiekuńczo-wychowawczych i specjalistycznych). MEN odpowiedziało, że „nie ma takich planów”.
Z pomocą nauczycielom przyszedł Sąd Najwyższy. Dzięki środowej uchwale jest jasne, że nauczyciele są obciążani ponad miarę. Nie dość, że przeciętnie pracują ponad 40 godzin tygodniowo, to jeszcze nikt nie zauważał, że w tygodniu „wycieczkowym” ich czas pracy jest o wiele dłuższy. Nie bez winy są też dyrektorzy, niewymagający wyznaczania nauczyciela odpowiedzialnego za dyżury nocne.
Uznawano, że kilkudobowa nieprzerwana opieka nad grupą młodzieży to coś najzwyklejszego na świecie, zgodnego z zasadami bhp oraz że tachograf przysługuje tylko kierowcom szkolnych autobusów. W XIX wieku podobnie było w przemyśle: nikomu nie przychodziło do głowy, że robotnicy mają prawo do bezpieczeństwa i odpoczynku – aż przyszła rewolucja. W środę początek rewolucji zawitał do Polski.
ZGŁOŚ SIĘ PO PIENIĄDZE!
Nauczycielka, która domagała się zapłaty za liczne obowiązki związane z programem Comenius wygrała – łącznie z odsetkami – ponad 18 tysięcy złotych. Ile należy się Tobie?
NZZ Oświata Polska wspiera chętnych do zgłoszenia się o zaległe wynagrodzenia, na początku poprzez mediację. Jeśli ta okaże się bezskuteczna, możemy zwrócić się o pomoc do Państwowej Inspekcji Pracy.
Skontaktuj się z nami – wypełnij formularz, zostań naszym członkiem.
Potrzebujemy Ciebie – im jest nas więcej, tym silniej reprezentujemy interesy nauczycieli.
Jeśli czujesz taką potrzebę, możesz wesprzeć nauczycieli i zwrócić się do władz o uruchomienie systemowych wypłat.
Przydatne adresy:
Ministerstwo Edukacji Narodowej: kancelaria@men.gov.pl
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej: info@mrpips.gov.pl
Państwowa Inspekcja Pracy: kancelaria@gip.pip.gov.
