Oceny w szkole od dawna budzą wiele emocji.
Z jednej strony mają motywować, informować o postępach i być „miernikiem” wiedzy ucznia. Z drugiej – coraz częściej mówi się o tym, że niekoniecznie spełniają swoją rolę.
Co faktycznie mówi prawo?
Zgodnie z obowiązującym prawem oświatowym, jedyną obowiązkową oceną jest ta roczna lub końcowa wpisywana na świadectwie. Wszystkie inne – np. 8 ocen w półroczu – to już wewnętrzne ustalenia szkoły, wynikające ze statutu, który każda placówka opracowuje samodzielnie.
Co tak naprawdę wnoszą oceny?
Dla wielu uczniów – stres i presję.
Dla nauczycieli – często biurokratyczny obowiązek.
Dla rodziców – liczba, która nie zawsze pokazuje, jak dziecko się rozwija.
Dla samych szkół – sposób kontroli, który nie zawsze idzie w parze z realną informacją zwrotną.
Alternatywa?
Coraz więcej mówi się o tzw. ocenianiu kształtującym – skupiającym się nie na liczbie, a na informacji: co zrobiłeś dobrze, co możesz poprawić, jak się rozwijasz. Taki system motywuje, nie piętnuje.
Czy więc oceny są konieczne?
Być może lepiej byłoby zapytać: czy są skuteczne? A na to pytanie odpowiedź jest coraz częściej negatywna.
Dajcie znać w komentarzu, jakie jest Wasze zdanie na temat oceniania?
#NZZOP#ocenianie#wszkole#oceny#edukacja#oświata#ocenianiekształtujące
